Pomorska Nagroda Artystyczna

Moja wdzięczność wobec losu, o której pisałem, spotkała się z jego łaskawą reakcją w formie deszczu nagród dla Opery Bałtyckiej na zakończenie sezonu. Frania Kierc dostała nagrodę teatralną Prezydenta Gdańska za rolę Julii w balecie „Romeo i Julia” Izadory Weiss, która otrzymała również nagrodę Pana Prezydenta za choreografię do tego spektaklu. Moja i Florencja „Ariadna na Naxos” została uznana przez Gdańsk za najlepszy spektakl roku 2009. Na konkursie im. Moniuszki w Operze Narodowej pierwsze miejsce zdobyła Eliza Kruszczyńska, która debiutowała właśnie u nas w „Czarodziejskim Flecie”, a drugie miejsce Adam Palka, który debiutował także w Operze Bałtyckiej, a obecnie jest jednym z naszych czołowych solistów. Nagrodę im. Jana Kiepury dla najlepszego śpiewaka w Polsce zdobył Mikołaj Zalasiński – główny baryton i filar artystyczny naszego zespołu, a Frania Kierc – nasza niekwestionowana wreszcie gwiazda – nagrodę tegoż Kiepury dla najlepszej tancerki. Zwieńczeniem tej puli stała się Pomorska Nagroda Artystyczna Pana Marszałka Województwa dla Marka Weissa i Izadory Weiss za stworzenie nowego wizerunku Opery Bałtyckiej oraz za nowoczesne realizacje spektakli operowych i baletowych. Ta ostatnia nagroda sprawiła mi najwięcej radości z tego oczywistego powodu, że jest na Wybrzeżu ogromnie prestiżowym dowodem powszechnego uznania, bo decyduje o jej przyznaniu ponad stuosobowa kapituła wybrana spośród najznakomitszych obywateli Trójmiasta. Znaczy to, że po pierwsze jest ono otwarte dla przybyszów z zewnątrz, a nie jak wieść gminna niesie – niechętne obcym. Po drugie, że jednak nie jest prawdą, że ludzie pragną jedynie lekkiej, łatwej i przyjemnej tandety dla rozerwania się po pracy, skoro zaakceptowali nasz ambitny i niełatwy w odbiorze repertuar oczyszczony ze szmiry, podlizywania się gustom powszechnym i z konwencjonalnych gatunków obraźliwych dla ludzi myślących i wrażliwych. Po trzecie, że maglowanie mnie zarzutem lansowania żony i nepotyzmu ustąpiło przed zrozumieniem, że pracujemy z Izadorą od lat nad wspólna wizją teatru, tak jak liczne  pary wspanialszych od nas artystów, których nazwiska wpisały się w historię polskiego teatru. Stało się tak mimo tej natrętnej podejrzliwości, że skoro mąż pracuje z żoną, to powodem musi być jakaś podła motywacja, a nie wspólna pasja artystyczna, której małżeństwo jakże często bywa pięknym zwieńczeniem. Nie doznają takiego maglowania konkubinaty, ani tym bardziej związki homoseksualne. Nie przeszkadza lansowanie swego ukochanego, czy swojej ukochanej pod warunkiem, że taka para nie połączy się legalnie i nie stworzy rodziny. Dziwne to, ale prawdziwe. Staraliśmy się nie zwracać na to z Izadorą uwagi i robić swoje z wiarą, że przekonamy naszą publiczność swoimi spektaklami. Dzisiaj mamy prawo sądzić, że ogromna część naszej widowni uwierzyła, że wspólna praca państwa Weissów ma na Wybrzeżu sens. I te kilka lat spędzonych tutaj przyniesie w efekcie dorobek, którego Opera Bałtycka nie będzie się musiała wstydzić. Czujemy, że coraz lepiej są rozumiane nasze wspólne ideały i zdecydowana postawa w sprawie wartości. Dzieje się tak i wewnątrz teatru, gdzie związani z nami ludzie widzą nas na co dzień przy pracy i na zewnątrz, gdzie zarówno aplauz widowni jak i dyskusje prasowe, internetowe, środowiskowe podchwytują myśli, które staramy się przekazać. Oczywiście, że zawsze będzie część niezadowolonych i niechętnych, ale czy jest ktoś, kto potrafi zadowolić wszystkich? Nawet jasne słońce nie ma stuprocentowego poparcia. Taki jest nasz ludzki świat, gdzie każdy bez przymusu kocha kogo chce i kogo chce nienawidzi.

Jedna odpowiedź do “Pomorska Nagroda Artystyczna”

  1. Kasia Otczyk mówi:

    A propos nagród: chciałabym Panu pogratulować wyboru i nagrodzenia Magdaleny Wór podczas Konkursu Moniuszkowskiego. To według mnie jeden z niewielu prawdziwych mezzosopranów o porażającej swobodzie scenicznej. Mam nadzieję, że odniesie sukces na scenie Opery Bałtyckiej.

Dodaj odpowiedź

Musisz się zalogować aby dodać komentarz.