Perfekcjonizm

Jedni go kochają inni nienawidzą. Jedni nie mogą bez niego tworzyć i żyć, innym wydaje się przeszkodą na drodze do błogiego szczęścia w nieładzie. Kiedy mówimy o modelach aut, godzimy się z tym, że przepaść dzieląca BMW od Poloneza polega głównie na dokładności wykonania tysiąca elementów, których jakość mieści się w ułamkach milimetrów. Ale to, że doskonałość Filharmoników Berlińskich oparta jest w dużej mierze na dokładności wykonania przez nich partytury, nie jest już tak powszechnie rozumiane. Muzyka jest tą cudowną materią, w której perfekcjonizm sprawia, że żyje, a brak dokładności wykonania, że umiera. Muzyka uczy nas harmonii świata i dlatego powinna być od szkoły podstawowej przedmiotem obowiązkowym jak polski i matematyka. Kto tego nie rozumie, ten jest nie tylko głuchy, ale i beznadziejnie głupi. To muzyka rozwija w nas zamiłowanie do perfekcji, a ono prowadzi do nieustannego doskonalenia się i dyscypliny życia. Powie ktoś – „Wcale nie są to takie oczywiste wartości. Można budować życie na przyjemnościach niedbałych, chaotycznych działaniach i spontanicznym zaspokajaniu doraźnych zachcianek.” Można. Jest wiele światów, gdzie życie toczy się zupełnie inaczej i na opak, niż u nas, ale cóż one nas obchodzą. Tyle co nasze wartości obchodzą stado wieprzy. Jeśli jednak nasz świat ma być piękny i sensowny – muzyka i jej surowe wymagania muszą stanowić podstawę naszego sposobu myślenia o nim.

Takie myśli krążyły mi po głowie podczas dzisiejszej próby „Wesela Figara”, kiedy z zachwytem słuchałem, jak przez dwie i pół godziny Florencjo ze swoją batutą pilnował, żeby żadna nutka Mozarta nie wymknęła się ze skomplikowanego zbioru, jakim jest jego mistrzowska partytura. Słuchałem mojej wspanialej orkiestry, która jest coraz bliżej owej niebiańskiej doskonałości, o jakiej pisałem wyżej. Kiedy cieszyłem się, jak zespół solistów z całej Polski, pracujących z ogromnym wysiłkiem po raz kolejny nad przygotowaniem piątego już bloku spektakli tej opery w naszym teatrze, dojrzewa do światowego poziomu wykonania tej arcytrudnej pozycji. Zapowiadani niegdyś na tym blogu bracia Gierlachowie spotkali się wreszcie w tej realizacji i jutro zaprezentują się Gdańszczanom, a może też i licznie nas odwiedzającym Sopocianom i nielicznym Gdyńszczanom. Będzie też kilka osób z zagranicy i dwie z samej Warszawy. Wiem, że będą owacje i zdumienie, .że tu, daleko od Metropolitan I La Scali można posłuchać tak perfekcyjnego wykonania. Byłem wdzięczny Florencjowi za to, że kiedy w jakimś takcie coś zabrzmiało nierówno, dostał szału i walił w pulpit z rozpaczą, że kryształowa tafla perfekcyjnej muzyki została zarysowana. Dzięki temu wiem, że jutro się to nie zdarzy. Bo dopiero wtedy, kiedy taka rysa sprawia prawdziwy ból, możliwy jest najwyższy wysiłek, by do niej nie dopuścić.

Myślałem też o naszej ostatniej premierze baletowej „Out”, która wprawiła w osłupienie i podzieliła publiczność i recenzentów na dwa obozy. Pierwszy utyskiwał, że trudne, niepojęte i pozbawione klarownej opowieści „Romea i Julii”, że monotonnie rozwijający się prolog z muzyką Góreckiego prowadzi do rozwiązania, które wymaga intelektualnej analizy, rzadko przecież używanej w sztuce tańca. Drugi obóz był zachwycony pięknem połączenia niezwykłej muzyki z przejmującym tańcem utalentowanych osobowości. Ludzie odkrywali głębokie przesłanie choreografa, który wierzy, że prawdziwe wartości w dzisiejszym świecie zostały wyautowane z ogłupionego ideologiami i modami społeczeństwa wyznającego jedyną prawdziwą religię gapienia się w telewizor. Największe jednak zachwyty budziła nowa jakość naszego Bałtyckiego Teatru Tańca czyli perfekcjonizm związania ruchu z muzyką. I myśląc o tym poczułem kolejny raz wdzięczność wobec losu, że mogę pracować z Izadorą i Florencjem, bo bez nich nie dokonałbym tego wszystkiego, co udało się dokonać w ostatnich dwóch latach w Operze Bałtyckiej.

Jedna odpowiedź do “Perfekcjonizm”

  1. Muzyk mówi:

    Mimo, iż praca nad dojściem do doskonałości nieraz bardzo boli, to satysfakcja z osiągniętych rezultatów powoduje, że chce się w tym uczestniczyć. Tylko przełamując swoje ograniczenia niemożliwe staje się możliwe.

Dodaj odpowiedź

Musisz się zalogować aby dodać komentarz.