Ku mojemu zdumieniu po ostatnim wpisie zostałem zaatakowany nie przez obrońców czci naszych zmarłych, lecz przez miłośników księżnej Diany. Szanując poglądy jednych i drugich i wszystkich innych śpieszę wyjaśnić, że użycie określenia „człowiek wątpliwej jakości” oznacza, że mam wątpliwości co do jakościowych cech danej osoby. A więc nie jestem pewien, jak mianowicie te cechy plasują się na skali wartości jaką wyznaję. Nie oceniam osoby negatywnie będąc pewnym jej niedostatków i wad. Ja tylko ujawniam swoje zwątpienie co do możliwości jednoznacznie pozytywnej oceny. Działalność charytatywna wpisana w zakres obowiązków pewnych wysokich urzędów i dostojników pełniących tam funkcje reprezentacyjne nigdy nie była dla mnie wystarczającym argumentem dla uznania ich wielkoduszności. Tylko osobista hojność niewymuszona żadnymi okolicznościami zasługuje według mnie na szacunek. Nie zawsze można ją odróżnić od hojności profesjonalnej, ale warto się o to pokusić. Po drugie – osoba, która decyduje się na zajęcie w społeczeństwie eksponowanej pozycji związanej z możliwością rozwinięcia się jej kultu i powszechnej miłości bierze na siebie ogromną odpowiedzialność i ciężki obowiązek, który niekiedy dźwigać trzeba do końca życia, bez względu na okoliczności. Wymaga to oczywiście charakteru i wielkiej klasy, ale przecież od tego mamy naszych „świętych”, żeby można było na nich polegać i ufać, że są lepsi od nas. Lamentowanie w czasie pełnienia tych zaszczytów, że jest się nieszczęśliwym, nie ma się swojej słodkiej prywatności i nie można sobie umilić życia drobnymi przyjemnościami, w jakich pławi się większość, świadczy moim zdaniem o małostkowości, egoizmie i pieszczeniu się ze swoją osobą, co chyba może wyżej wspomniane wątpliwości wywoływać. Znamy z historii wiele postaci królewskich matek, które wycierpiały niejedno w imię zachowania godności swego tytułu. Publiczne westchnienia z powodu niepowodzeń w pożyciu małżeńskim wiele z nich odebrałoby jako kuriozalne.
Może zbyt serio traktuję poczucie obowiązku w służbie publicznej, ale wolę to niż czułostkowe hołdy wobec księżniczek wszelkiej maści tylko dlatego, że są wcieleniem naszych dziecięcych marzeń.


Zaszufladkowany do